Więc po co się do tego nawet zabierac…jeśli można sobie życ w harmonii i pełnej radości, szczęśliwości i symbiozie z takim ciernistym chwastem w środku, tylko się trzeba umówic żeby Cię nie kłuł swoimi kolcami(tylko ewentualnie jak coś, to innych wokół
Przydaje się…i to jak cholera.
Czemu tylko gdy zdasz sobie sprawę, ze jednak ta hodowla wychodzi Ci na dobre, że jakoś się jednak utrzymujesz na prostej i potrafisz nie wywalic przy lekkich podmuchach zdradliwego wichera, czemu gdy zaczynasz w końcu doceniac, że jest fajnie, że już dawno źle nie było, że masz przyjaciela w sobie i masz kim się opiekowac i pielęgnowac i zajmowac, to…On Cie robi w chuja.
Więc jednak jest zdradliwy…jednak wyczuwa moment najbardziej nieodpowiedni, najbardziej niepasujący, żeby zacząc nawet kosztem własnej egzystencji znów dobic swą dotychczasową, troskliwą żywicielkę i jedynego przyjaciela.
Ale trzeba przyznac, ze bystrzak z niego. Bierze przykład stricte z ludzi wokół, Oni bolą jeszcze bardziej, głębięj, wyrywają kawały z ciała i to tak, ze się da zszyc skóry z powrotem, pozostaje wielka dziura i nic.
Tamten przynajmniej jak wyjdzie, to mimo, ze rozoora Ci całe wnętrzności, to nie widac zbytnio na wierzchu i możesz udawac że wszystko jest jak było, że hura i wszystko gra.
Bo jak udajesz to zaczynasz w to Wierzyc.
Jak wierzysz w coś, co udajesz, czyli w coś, co siła rzeczy prawdą nie można nazwac, można powiedziec, że wierzysz w kolejne kłamstwo…
Kolejną współ
…
Teraz już wiem po co ludziom nadzieja xD






--
więc nie bój się deszczu...
--
*Ex-po-zure Go get exposed!
--
Why bother..No one's looking.
--
Whatever people say I am,that's what I'm not.
--
marcosrey.es
--
♥"I hear, yet say not much, but think the more."♥
(William Shakespeare)
Previous Page12345...Next Page